O wiele ważniejsze jest to, kto uczy śpiewu w Kisvardo od tego, kto jest dyrektorem opery.

Niedobry dyrektor bowiem natychmiast upadnie, natomiast niedobry nauczyciel

działając przez trzydzieści lat wykorzeni miłość do muzyki z trzydziestu roczników uczniów"

Z. Kodály

Działania Fundacji
Szkoła Muzyki Ludowej - projekt w Mazowieckim Centrum Kultury i Sztuki
Śpiewaj mi mamo – ogólnopolska kampania na rzecz umuzykalniania dzieci od pierwszych chwil ich życia
Konferencja „Powszechna edukacja muzyczna-obowiązek czy szansa?”
II Konferencja „Muzyka w polskiej szkole - rola samorządów lokalnych”
Muzykalne Mazowsze - program popularyzujący samorządową edukację muzyczną
Muzykus – program wsparcia dla edukacji muzycznej w Ogniskach Wychowawczych „Dziadek”
Rodzinne happeningi muzyczne - na Uniwersytecie Muzycznym F. Chopina
Cykl publikacji „Nowa edukacja Kulturalna. Diagnoza, kierunki zmian”
Kolory i słowa - I edycja warsztatów artystycznych dla dzieci i młodzieży w ramach programu „Chopin 2040”
Chopinowski Dzień Dziecka
Wywiad w "Ruchu muzycznym"

„Ruch Muzyczny” z 9 listopada 2008 zamieścił wywiad z Violą Łabanow dołączając zdjęcia Marcina Purchały z happeningu w Akademii Muzycznej.

Ruch Muzyczny,  9 listopada 2008-11-29

 

Jak to się stało, ze Pani – klawesynistka Warszawskiej Opery Kameralnej, niezwiązana do tej pory z pedagogiką muzyczną - podjęła działania na rzecz powszechnej edukacji muzycznej?

W pewien sposób z pedagogiką jestem związana, bo ukończyłam także Wydział Wychowania Muzycznego AMFC. Jako muzyk podróżowałam po świecie, widziałam jak funkcjonuje upowszechnianie muzyki w innych krajach. Zastanawiałam się, dlaczego w Polsce, która ma tak wspaniale zorganizowane szkolnictwo muzyczne, społeczeństwo jest tak zawstydzająco niemuzykalne.Czasem marzyłam o tym, aby wziąć moich przyjaciół grających na instrumentach klasycznych i po prostu wejść w tłum, pokazać, że to, czym my się zajmujemy (tzw. muzyką poważną), jest dostępne dla wszystkich i wszystkim może sprawić radość. Tak to idea happeningu muzycznego dała początek Fundacji Muzyka jest dla wszystkich .

Jakie działania dla upowszechnienia edukacji i kultury muzycznej podejmuje Fundacja?

Celem Fundacji jest pobudzanie amatorskiego muzykowania w Polsce, upowszechnianie wiedzy o korzyściach płynących z umuzykalnienia dzieci i obowiązkach dorosłych w tym zakresie. Szybko zorientowaliśmy się, że niezbędne są działania systemowe, ponieważ wolny rynek i oddolne inicjatywy nie są w stanie odwrócić fatalnych tendencji, będących efektem licznych złych decyzji obu resortów na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Nie powinniśmy myśleć o tym problemie przez pryzmat znanych każdemu z nas pozytywnych przykładów, ponieważ uciekamy w ten sposób od poważnej dyskusji na temat braku polityki Państwa w  kwestii powszechnej edukacji muzycznej, nie tej ukierunkowanej na wyławianie talentów i zamykanie ich w szkołach muzycznych, ale tej podnoszącej kompetencje muzyczne wszystkich dzieci. Brakuje w tej dziedzinie specjalistów, którzy znają się na systemie oświatowym, programach nauczania i podręcznikach, nowoczesnych i atrakcyjnych metodach umuzykalniania oraz  światowych trendach i osiągnięciach w tej dziedzinie.  Wbrew temu co głoszą uczelnie artystyczne, ich absolwenci rzadko kiedy interesują się pedagogiką niezbędną do pracy w oświacie. Wszyscy to wiedzą, ale mówi się o tym niechętnie. Środowisko muzyczne narzeka, że oświata nie zatrudnia absolwentów i nie przygotowuje odbiorców muzyki. Nie podejmuje jednak działań w kierunku umożliwienia wykształconym muzykom przygotowania metodycznego przystającego do wymagań oświaty. Pedagogika teoretyczna, przestarzałe metodyki bez praktyk, a często również brak umiejętności grania ze słuchu(!) - być może te elementy przygotowania nauczycieli muzyki (oprócz rzecz jasna faktu zatrudniania niekompetentnych muzycznie nauczycieli innych przedmiotów do prowadzenia przedmiotu „muzyka” czy „sztuka”) sprawiły, że kilka pokoleń Polaków ma złe skojarzenia z lekcjami muzyki w szkole i właśnie dlatego wybiera dziś języki obce, informatykę i sport dla swoich dzieci, a nie muzykę. Z kolei MEN traktuje postulat zatrudniania wykształconych muzyków w oświacie jako wynikający z problemów rynku pracy absolwentów szkół muzycznych, a nie z potrzeb dydaktycznych oświaty. Poprzednie i obecne kierownictwo resortu edukacji uważa, że muzyka jest dodatkiem i wystarczy do uczenia muzyki zwykły nauczyciel, bo „absolwenci akademii muzycznych nie potrafią uczyć”- takie zdanie słyszałam wielokrotnie z ust oświatowców. Rozsądzenie tego sporu należeć powinno do Państwa i niezależnych ekspertów. Słaby potencjał naukowy i kadrowy powszechnej edukacji muzycznej w Polsce jest wynikiem braku właściwej polityki Państwa. Można odnieść wrażenie, że jest to dziedzina bezdomna i lekceważona przez oba resorty.

Muszę powiedzieć, że gdy na konferencji „Powszechna edukacja muzyczna- obowiązek czy szansa?”, zorganizowanej w 2006 roku przez naszą Fundację (SPAM był jedynym jej sponsorem poza fundacją) przedstawicielka MEN p.Repsch przedstawiła punkt widzenia resortu oświaty ma sali zawrzało. Ostatnie dwa lata potyczek z MEN przekonały mnie jednak, że bez gruntownego przewietrzenia stereotypów, jakie powtarza nasze środowisko, nie uda nam się rzeczywisty dialog.Konferencje, analizy Zespołu Ekspertów i dyskusje na temat systemowych rozwiązań, to nurt, w którym Fundacja  stara się uczestniczyć, już jako członek Polskiej Rady Muzycznej. Jednocześnie jednak stale myślimy o promocji edukacji muzycznej poprzez rodzinne happeningi muzyczne. 

Do tej pory, od maja 2006, zorganizowaliśmy pięć: w AMFC (w 2007 roku frekwencja wyniosła ok.2500 dzieci i rodziców, w tym roku ok. 2000), Teatrze Wielkim, Teatrze Małym. Bardzo wdzięczni jesteśmy za wspaniałe podejście rektora UMFC prof. Stanisława Moryty i kanclerza Marka Bykowskiego do tego projektu.

Widziałam z bliska ostatni, który odbył się 27 września br. już w UMFCWielki gmach naszej uczelni wypełniły tłumy. Niemal we wszystkich salach i ćwiczeniówkach odbywały się jakieś pokazy, warsztaty, koncerty.

Najważniejsze, aby happeningi miały formę zabawy, a paleta propozycji może być zróżnicowana i modyfikowana.Ostatnio odbywały zajęcia rytmiczne, baletowe, wokalne (indywidualne lekcje śpiewu), dyrygenckie, pantomimiczne, plastyczne, teatralne, pokazy współczesnych partytur, zabawy w studiu nagrań, zabawy muzyczne dla dzieci w wieku 0-3i  rodziców (prowadziła je Malina Sarnowska w Sali Senatu ), krótkie koncerty.W ćwiczeniówkach dzieci mogły się z bliska przyjrzeć, dotknąć, zagrać na instrumentach prezentowanych przez studentów. To piękny widok, jak otwierają im się szeroko oczy, jak się zasłuchują, chłoną wszystko z całą swoją dziecięcą wrażliwością. Rodzice  z resztą też byli zafascynowani.

Widziałam także dr. K. Knittla, który z zaangażowaniem prowadził zajęcia z dziećmi. Więc nie tylko studenci brali w tym udział, ale profesjonalni muzycy także.

Bardzo cieszę się, że udało nam się pozyskać Krzysztofa Knittla, znanego i cenionego kompozytora, który wraz ze współpracownikami poprowadził warsztaty improwizacji pod frapującym tytułem „Sonosfera w ruchu”, wybiegając trochę przed seminarium Ad Libitum.

A co poza wielkimi imprezami?

Oczywiście, prowadzimy także inne, mniejsze akcje. Fundacja w ramach kampanii na rzecz edukacji muzycznej dzieci na Mazowszu „Muzyka dzieciom”  zorganizowała 3 lokalne  happeningi muzyczne.Wciąż chcemy uruchomić program samorządowej edukacji muzycznej „Muzykalne Mazowsze”. Ponieważ zależy nam bardzo na tym, aby wywołać modę na umuzykalnianie maluchów przez rodziców, wspólnie z MCKIS zorganizowaliśmy sobotnie zajęcia dla 2-latków i obojga rodziców, którzy siadali z dzieckiem na podłodze i świetnie bawili się, próbując improwizować ( często pierwszy raz w życiu) na prostym instrumencie. Dla dorosłych jest to wspaniała forma relaksu.

W jaki sposób SPAM jako stowarzyszenie, a także szeregowi członkowie mogliby przyczynić się do podniesienia poziomu powszechnej kultury muzycznej?

Po pierwsze, o przyszłość kultury muzycznej może zadbać wyłącznie środowisko muzyczne bo tylko ono jest nią zainteresowane. Nikt za nas tego nie zrobi, a na pewno nie zrobi tego oświata.Nie funkcjonują w Polsce standardy, które zagwarantowałyby rozwój i należyte miejsce dla muzyki wartościowej w kulturze, edukacji czy mediach (zainicjowany przez Zespół Ekspertów PRM projekt tworzenia Standardów Edukacji Kulturalnej dopiero wystartował, uzyskując dotację MKiDN). Przyzwyczailiśmy się do naszych własnych narzekań. Pora najwyższa działać. Wielu muzyków ma przecież talenty organizacyjne, co widać po dużej ilości festiwali. W obszarze powszechnej edukacji muzycznej brakuje takich osób.

 Po drugie musimy mieć świadomość, że takie działania wymagają otwarcia na współpracę z innymi środowiskami, wybiegania myślą w przyszłość, w miejsce podkreślania swojej elitarności i myślenia taktycznego mierzonego sezonem koncertowym, czy pełnym etatem w szkole muzycznej. Może zawodowi muzycy  powinni przepracować społecznie kilka godzin w roku na rzecz takich idei? To nie musi być typowy koncert, publiczność nie musi siedzieć koniecznie z dziećmi na krzesłach, może być na estradzie wśród muzyków. Aby zachęcać do muzyki, nie trzeba budować „ołtarzy” i ceremonii, trzeba dzielić się skarbami, trzeba szukać nowych form i języka komunikacji. Niektórzy sądzą, że muzyka wartościowa sama mówi za siebie i nie potrzebuje marketingu. Żałuję, ale moim zdaniem dziś już tak nie jest.

 Apel swój kieruję zwłaszcza do młodych muzyków, którzy mogą lepiej dotrzeć do swoich rówieśników będących np. rodzicami małych dzieci. Chciałabym rozpropagować pomysł organizowania podobnych happeningów w całej Polsce. Jestem przekonana, że wszędzie tam, gdzie są orkiestry zawodowe, gdzie są szkoły muzyczne, z małymi salami do prezentacji instrumentów, takie imprezy mogłyby się odbywać. Z pozyskiwaniem sponsorów nie powinno być problemów, a chcę powiedzieć, że II happening w AMFC, który zgromadził ponad 2,5 tys. osób odbył się przy skromnym finansowaniu jedynie ze strony Fundacji i Akademii Muzycznej.Fundacja chętnie podzieli się swoimi doświadczeniami. Pamiętajmy, że to społeczeństwa, które muzykują amatorsko, wytwarzają zapotrzebowanie na sztukę wysoką, a tym samym - na funkcjonowanie instytucji muzycznych. Tak więc, żeby polscy muzycy mieli odbiorców i mogli się realizować zawodowo w Polsce, środowisko musi zadbać o zapotrzebowanie społeczne na tę muzykę.

 

Rozmawiała Małgorzata Chmurzyńska